kronika powodzi

2014-10-28 12:41

5 lipca 1997 r.

Długotrwałe opady deszczu spowodowały gwałtowny wzrost poziomu wód na terenach Czech, zwłaszcza dopływów rzeki Odry. Wysoki stan wody kilka dni później zanotowano na pograniczu w rejonie Chałupek, co oczywiście zagrażało w pierwszej kolejności Raciborzowi i naszej gminie.

  Stan wody w tym dniu o godz. 23 wyniósł: w Chałupkach 6.08 m, w Miedonii 6.48 m. Rósł gwałtownie poziom rzeki Suminy. O godz. 23.10 Posterunek Policji w Kuźni Raciborskiej powiadomił służbę dyżurną Urzędu Gminy w Nędzy o częściowym zalaniu ulicy Gliwickiej na wysokości basenu KWK Borynia. O godz. 0.15 ogłosiłem alarm dla wszystkich jednostek OSP. Całą noc prowadzono akcję ratowania domu przy ulicy rzecznej O godz. 2.00 stan wód wynosił: w Chałupkach 6.30, w Krzyżanowicach 6.70, w Miedonii 6.70 m.

7 lipca 1997r

Godz. 5.00 stan wód był następujący: Chałupki 6.50, Krzyżanowice 7.55, Miedonia 6.88 m.  W Nędzy na rzece Sumina zalał zalany cały wodowskaz. Zalane zostały następujące rejony wsi Nędza i  zabudowania: ul. Tuwima, Nad Suminą, Sportowa, Pomiarowa, Konarskiego oraz zabudowania P. Bobrzyka, Firlaja, Kiljan. Podmyty został brzeg Suminy koło zabudowań ul Rzecznej. Mocno ucierpiała Stacja SUW. O Godz. 0.23 zalana jest ul Tuwima około 30 cm. Zalany jest również odcinek ulicy Nad Suminą  około 50 cm. Po godz. 23.00 stan wody w Chałupkach wynosił 6.84 w Miedonii 8.26 m. W Nędzy w tym czasie został uszkodzony most przy ulicy 22 lipca. Droga ta została dla ruchu kołowego zamknięta. Woda ustabilizowała się na wysokości 1.1 m w zalanych dzielnicach. Prowadzono w pierwsze  kolejności akcję dowozu wody pitnej i żywności dla mieszkańców zalanych ulic. Akcja odbywała się w ciemnościach, gdyż został przerwany dopływ energii elektrycznej. Ratowano przyczółki mostu przy ul 22 lipca a także mostu przy ul Sobieskiego. Wieczorem odcięto dopływ wody do sieci wodociągowej.

8 lipca 1997 r.

Wezwano specjalistów z Zarządu Dróg w Rybniku w celu określenia stanu technicznego obiektów. Woda rzeki Sumina stale jednak wzrastała. Został zagrożony obiekt szkoły podstawowej w Nędzy, a w szczególności oddana niedawno do użytku sala gimnastyczna. Dzięki uruchomieniu nieczynnego przepustu drogowego, oraz przelaniu się wody przez ul 22 lipca, obiekt został uratowany. Jednocześnie posterunek energetyczny z Kuźni Rac. przy pomocy OSP, usunął zwalone na przewody wysokiego napięcia drzewo i dokonał uruchomienia stacji przy ul Sportowej. Dokonano ewakuacji bydła P. Szwan.

Około godz. 23.00 uzyskano informację z radia VANESSA o przerwaniu wału ochronnego Odry w Raciborzu. Nastąpiła tragedia dla miasta Raciborza, m.in. zalany został budynek telekomunikacji, co spowodowało całkowite odcięcie połączeń telefonicznych. Zostało zorganizowane lądowisko dla helikopterów. Rozpoczęła się ewakuacja ludzi po drugiej stronie Odry w Grzegorzowicach. Wśród krzyku ratowanych ludzi prowadzono akcje do późna w nocy.

9 lipca 1997

W godzinach rannych służby dyżurujące na wałach w Zawadzie KS. zameldowały o miejscowych przeciekach wałów, zarówno przy stopie walu jak i korony. Przejąłem bezpośrednie  dowództwo akcji na tym zagrożonym odcinku. Natychmiastowo uruchomiłem akcje pomocy sołectwom nadodrzańskim polegająca na dostarczeniu ludzi, sprzętu i worków. Dużo zamieszania spowodowała wiadomość radia VANESSA o planowanym przerwaniu wałów w miejscowości Markowice w celu odciążenia miasta Raciborza. Natychmiastowo sprawdziłem informacje w Markowicach o podstawieniu autokarów  potrzebnych do ewakuacji ludności. Przedstawiałem anormalność takiej decyzji, kiedy Racibórz i tak był zalany, a wysadzenie odcinka Markowickiego nic specjalnego by nie wniosło w i tak trudną sytuację miasta. Moje sugestie wzięły górę. Wiadomość podana w radio spowodowała panikę wśród ludności.

Zakład energetyczny przerwał dostawę prądu. Z pomocą przyszli nasi krótkofalowcy zakładając łączność pomiędzy Zawadą a Nędzą.

Godz. 10.00 przyjechałem do Zawady Ks. obejmując bezpośrednie dowodzenie akcją. Zawadę zastałem w totalnym chaosie organizacyjnym. Po rozeznaniu sytuacji na wałach, kiedy to wały groziły przerwaniem i kataklizmem, zadecydowałem usunięcie z zagrożonego terenu wszystkich ochotników z Nędzy. Godz. 11.30 zarządziłem ewakuację miejscowości ŁĘG. Do ewakuacji przeznaczono wszystkie dostępne środki transportu. Ewakuowanym zabezpieczono niezbędna pomoc. W sumie ewakuowano 88 osób.

Godz. 13.00 sporządziłem listę ochotników, którzy na własna odpowiedzialność wznowili akcję na wałach. Lista ta istniała na ścianie świetlicy w Zawadzie. Obecnie zamalowana ( szkoda). Zorganizowano załadunek worków z piaskiem w Nędzy i za pomocą samochodów ciężarowych przewożono je w obręb wałów, gdzie następnie przeładowywano je na przyczepy traktorowe.  Pięć godzin walki z pękającym wałem dało efekt.

Uratowanie wtedy wału graniczyło z cudem. Rejony z których ewakuowano ludność, zostały zabezpieczone przez Pododdział Prewencji Policji z Sosnowca. Akcje utrudniała całkowita ciemność. W nocy z 9 na 10 dotarła do komitetu grupa nurków ratowników, która rozlokowano w  Ośrodku Borynia. 

10 lipca 1997

W godzinach rannych otrzymaliśmy meldunek przez radio CB o przerwaniu wałów od strony Markowic. Natychmiast podjąłem akcję. Osobiście udałem się w zagrożony rejon. To co zobaczyłem mogło nadawać się do scenariusza dobrego filmu katastroficznego. Odcinek dowodzony przez 5- ciu wojskowych ( którzy notabene uciekli wobec zbliżającego się zagrożenia), właściciel gospodarstwa rolnego z Markowic, klęczący i błagający o pomoc i to wszystko na tle rozrywanego wału. Groza! Akcja przeprowadzona od strony Zawady , natychmiastowy dowóz 7- dmiu przyczep worków z piaskiem uchroniło mieszkańców Markowic  oraz Łegu. Worki te dosłownie wrzucano do potężnej wyrwy w wale. Szczególnie imponująca była spontaniczna pomoc mieszkańców wsi Nędza oraz Babic w dostarczeniu brakujących już worków do piasku.

Łączna długość patrolowanych i zabezpieczonych wałów wynosiła około 12 km. Nurkowie w tym czasie podjęli  próbę przedostania się przez Odrę do Grzegorzowic. Akcja ta się powiodła, a przy pomocy helikopterów dokonano ewakuacji pozostałych tam ludzi.

W dniu tym wieczorem przybyła do Markowic Kompania Straży Ratownictwa Wodnego z Bydgoszczy. Dowódca tej kompani oddelegowany z Komendy Głównej Straży Pożarnej z Warszawy skierował 2 łodzie pontonowe SDŁ do Raciborza.

Dowodzenie akcją odbywało się  z Urzędu Gminy Nędza. Tam bowiem była łączność z miastem. Pamiętam sławetny głos znanego raciborskiego polityka, który zabraniał wpłynięcia na „wody  terytorialne” (cytat)  miasta Raciborza. Po takim  przyjęciu  kompania w następnym dniu skierowała się do Koźla. Takie niefortunne stwierdzenie składam dziś na barki zmęczenia kierowania akcją.

11 lipca 1997 roku

Nastąpiła pierwsza informacja o spadaniu fali powodziowej. Akcji jednak nie przerwano Zrezygnowano jedynie z dyzuru nocnego, ale nadal patrolowano stan techniczny wałów. Sprzęt pozostawiono w dalszej gotowości. Zapowiadana druga fala powodzi rozpoczęła się dnia 18 lipca. Woda systematycznie podnosiła swój poziom, jednak nie tak gwałtownie jak w przypadku pierwszej fali. 22 lipca zanotowano w Miedonii 7.30 m. Stan ten był zdecydowanie niższy od stanu poprzedniego. Stwierdzić jednak należy, że zagrożenie nie było wcale mniejsze, zważywszy na stan wałów po pierwszej fali.  Stopniowy spadek wody pozwolił odwołać alarm przeciwpowodziowy w dniu 25 lipca 1997 roku

 

 

Fotogaleria: kronika powodzi