wybory 98

Już w tych wyborach ukazali się przedstawiciele DFK, którzy chcieli koniecznie wygrać wybory i tym samym pokazać jak  dobrze  można rządzić gminą. Do walki o stanowiska radnych przystąpiły :

- ugrupowanie DFK ,

- ugrupowanie  Nędza 98  do którego  należałem,

- oraz pomniejsze takie jak " wszystko dla wsi"  i inne.

Do momentu wyborów rady, wszystko przebiegało w miarę spokojnie. Odbywały się zebrania, spotkania,  jedne tajne drugie mniej. Wybory wyłoniły 7- dmiu kandydatów z DFK, 6-ciu kandydatów z  Nędzy 98  oraz pozostałych radnych.

Układ na samym początku wskazywał moją przegraną w wyborach na wójta gminy (wybory odbywały się przez głosowanie rady).Atmosfera przedwyborcza zagęszczała się z każdym zbliżającym się dniem wyborów wójta. Już po kilku dniach poprzez różne spotkania przy nieoficjalnych stolikach, układ był 11 do 9 dla mnie. Skład rady wynosił 20 radnych. Niestety o tych danych nie wiedziała strona mniejszości (radni DFK). Dla nich wygranym jeszcze przed glosowaniem był  radny Franciszek Marcol.

Zaczął się czas przepychanek,  pomówień i kłamstw. Szczególnie aktywna była para małżeńska, która za wiedzą  starających  się radnych, nie przebierała w akcji podjazdowej skierowanej do radnych skupionych wokół mnie. Jedną z informacji puszczanych do owych radnych była taka, że ja-, czyli kandydat na wójta montuję zarząd z osób pochodzących z poza rady. Nie wspomnę już o różnych ciekawych informacjach dotyczących mojej rodziny podawanych przez również bardzo nadgorliwych fanów innego rozstrzygnięcia wyborów.

Pikanterii całej sprawie dodaje jeszcze jeden szczegół. Jeden z świeżo wybranych  radnych DFK, pomylił numer (bardzo łudząco podobny) dzwoniąc w przedwyborczy wieczór do zainteresowanego wyborami wybranego radnego , myśląc dalej, że rozmawia z odpowiednia osobą.  Niestety rozmawiał z  innym numerem telefonu. Co się dowiedziałem pozostaje moją słodka tajemnica.

Wszystkie te rewelacje opowiedziałem na sali obrad bezpośrednio po ogłoszeniu wyników wyborów na wójta i wypraszając gości  szczególnie  zainteresowanych wynikiem wyborów.  Same wybory przebiegły w skandalizującej atmosferze. Podczas liczenia głosów związanych z wyborem przewodniczącego , już na korytarzu było słychać głosy pani radnej z Ciechowic o fałszowaniu głosów, mimo, że komisja skrutacyjna składała się z radnych różnych opcji.

Głosowania nad składem zarządu gminy też nie przebiegły bez zgrzytów. Przed wyborami do zarządu poprosiłem radnych z DFK do osobnej sali, gdzie przedstawiłem im propozycję współpracy polegająca na rozszerzeniu zarządu o jednego radnego czyli do 7- dmiu osób.

Propozycja polegała na tym, że do zarządu oprócz 3 nieetatowych członków zarządu dajemy wolne 2 miejsca dla członków DFK. Na moją propozycję usłyszałem jedyny głos, głos radnego  F.M.  " nie" , a następnie , już na sali obrad pan radny z Babic (DFK), zgłosił wniosek radnych z DFK o zmniejszeniu liczby członków zarządu. Perfidia, czy gospodarność?                          

 Kolejnym podaniem dłoni to było danie możliwości obsadzenia w całości komisji gospodarczej przez radnych DFK. Jednak życie pokazało coś przeciwnego.                           

NASTĘPNE  MIESIĄCE  PO  WYBORACH, TEZ  NIE PRZEBIEGAŁY  RÓŻOWO. PRETENSJE DO NADWYŻKI BUDŻETOWEJ, PRZEPYCHANKI Z BUDŻETEM, STRUKTURĄ URZEDU, PŁACAMI," ZBYT WYSOKIMI" PODATKAMI  I  itd.

 Ale to historia na następny temat.